en

Co nam daje krew Jezusa? - Ana Mendez Ferrell

Krew Jezusa niszczy wszystko, co przeciwstawia się Bożej woli. Kiedy Jezus oddał Swego Ducha i włócznia przebiła Jego serce, z Jego boku popłynęły krew i woda. Wtedy, w świecie duchowym, niezwykle silny promień zaświecił z rozdartej zasłony w Świątyni. Zamknięta ścieżka pomiędzy Bogiem a człowiekiem została w końcu otwarta!  Krew Jezusa ma moc otwierania, jest jak klucz mistrza, który otwiera tajemnice Boga. …aby ich serca doznały pokrzepienia, aby zostali w miłości pouczeni (przez Jego krew, która objawia Jego miłość) ku osiągnięciu całego bogactwa pełni zrozumienia, ku głębszemu poznaniu tajemnicy Boga - to jest Chrystusa. W Nim wszystkie skarby mądrości i wiedzy są ukryte. (Kol 2:2-3) (nawias dodany przez autora) Praca, którą wykonał Jezus, a która objawia się w każdy sposób, w jaki przelana była krew Każda z siedmiu części cierpienia Jezusa, w której była wylana Jego krew, to drzwi do ukrytych tajemnic, które otwierają się i objawiają się w relacji z Nim przez Jego krew. Krzyż jest nieskończonym rajem kropel krwi, a każda z nich jest pełna światła i objawienia. Jest to wejście do Niebiańskiego Miasta, do mieszkania Ducha i do miejsc niebieskich. Tysiące doświadczeń głębokiej wiedzy i objawienia stoi przed wierzącym, który odnajduje ten klucz mistrza i nurkuje w rzece światła. Krew w pocie na Jego czole Zwycięstwo nad całym bólem i cierpieniem duszy znajduje się w kroplach krwi w pocie z Jego czoła. Moc, która poddaje naszą wolę Bogu, znajduje się właśnie tu. Możemy pić z tych kropli i poddawać Bogu każde pragnienie, które Mu się sprzeciwia. To są krople krwi, które zabierają nas na nieznane poziomy wstawiennictwa. Przyciągają Bożych aniołów, żeby pomogli nam umrzeć dla nas samych i towarzyszyli nam w przejściu przez próby oczyszczenia, przez które bez Jego krwi i aniołów nie dałoby się przejść. Ojcze, jeśli chcesz, oddal ten kielich ode mnie; wszakże nie moja, lecz twoja wola niech się stanie… I w śmiertelnym boju jeszcze gorliwiej się modlił; i był pot jego jak krople krwi, spływające na ziemię. (Łuk 22:42;44) Krew, która płynęła z policzkowania i uderzeń, które zmaltretowały Jego twarz Krew, która płynęła z bicia i od uderzeń, które zmaltretowały twarz Jezusa, daje nam tryumf nad dumą i próżnością i uwalnia nas od jarzma obelg i odrzucenia. Daje nam moc, żeby wytrwać, kiedy ludzie nas poniżają i szydzą z nas. Pozwala nam być takimi, jak On, kiedy tracimy naszą reputację. Pomaga nam zobaczyć niebiańską i boską perspektywę, którą możemy odnaleźć, gdy nasze piękno jest niszczone, aby Jego piękno świeciło przez naszą istotę. Kiedy dusza i duch są pełne tego piękna, ludzkie słowa i działania już więcej się nie liczą. Wiele razy Bóg prosił mnie, żebym kochała tych, którzy mnie niszczyli przez szyderstwa i obelgi. Picie Jego krwi wzmocniło moje serce, aby kochać, kochać i jeszcze raz kochać, w momencie, gdy zwykły człowiek już nie ma tej zdolności. Wtedy pluli na jego oblicze i policzkowali go, a drudzy bili go pięściami, mówiąc: Prorokuj nam, Chrystusie, kto cię uderzył? (Mat 26:67-68) Usypano wały przeciwko nam, kijem biją po twarzy sędziego Izraela. (Mich 4:14) Jak wielu się przeraziło na jego widok - tak zeszpecony, niepodobny do ludzkiego był jego wygląd, a jego postać nie taka jak synów ludzkich. (Izaj 52:14) Krew przelana, kiedy Jego broda była wyrywana Jego broda mówi o Jego kapłaństwie. Przez tę krew na nowo obejmujemy utracone kapłaństwo, które pozwala nam usługiwać w Jego Obecności. To z brody Jezusa Jego namaszczenie zstępuje na całe jego ciało tak, jak stało się to z Aaronem, najwyższym kapłanem. Jest to jak cenny olejek na głowie, Który spływa na brodę, Na brodę Aarona, Sięgającą brzegu jego szaty. (Psalm 133:2) Mój grzbiet nadstawiałem tym, którzy biją, a moje policzki tym, którzy mi wyrywają brodę; mojej twarzy nie zasłaniałem przed obelgami i pluciem. (Izaj 50:6) Krew przelana podczas biczowania, które rozdarło Jego plecy Pijąc tę krew, pijemy zwycięstwo nad każdą chorobą w naszym fizycznym ciele. Tak jak Jezus zabrał nasze grzechy, tak samo cierpiał po to, żeby ponieść w Swoim ciele wszystkie nasze choroby i bóle. Jezus nigdy nie był chory, gdy był na ziemi. Był człowiekiem bez grzechu, a to chroniło Jego ciało tak, że diabeł nie mógł Go dotknąć. Szatan może dotknąć tylko natury upadłej przez grzech. Książę zła chciał zniszczyć Jezusa, ale nie mógł tego zrobić. Kiedy Jezus był na krzyżu, przykrył Siebie grzechem. To przyciągnęło do niego wszystkie choroby, a On uśmiercił je przez Swoją własną śmierć. To jest jedna z najpotężniejszych rzeczy, które wypełniły się na Kalwarii i to ona daje nam możliwość życia pełnym zdrowia życiem. Trudno będzie ciału ciągle obmywanemu krwią Jezusa zachorować. Bóg powołuje nas w tym pokoleniu, żebyśmy weszli i objęli w posiadanie wszystko to, co Jezus zrobił dla nas przez Swoją ofiarę. Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni. (Izaj 53:4-5) Kiedy ja i mój mąż jesteśmy atakowani w naszym fizycznym ciele, zamiast biegać do lekarza, trzymamy się tej mocy, która jest w krwi i w ciele Jezusa. Patrzymy na Jego rany i Jego przelaną krew oraz ogłaszamy, wierząc z całego serca, że te rany nie były wycierpiane dla nas na próżno. On wydał wyrok śmierci na każdą chorobę, a my powinniśmy wierzyć w to i pić w tej krwi nasze własne zwycięstwo nad każdą chorobą. Krew przez koronę cierniową Ta krew ukoronowała Go jako Króla Królów i Pana Panów. Dała Mu zwycięstwo nad imperium diabła. Zwyciężyła ziemski rząd. Daje ona nam pozycję królów i zdolność rządzenia z Chrystusem. Ta krew pokonuje warownie w świecie duchowym i w umyśle człowieka. Przez picie tej krwi zwyciężamy na poziomie naszego myślenia, żebyśmy mogli mieć umysł Jezusa. Bierzemy w posiadanie sumienie Chrystusa. Jezus jako człowiek wierzył we wszystko, co było o Nim napisane. Wiedział, że wszystko, kim On był w Swoim duchu musi wkroczyć do Jego ludzkiej natury, aż stanie się On w całej swojej istocie Mesjaszem. Szkolił Swój umysł, aby był poddany Jego Duchowi, aby mógł widzieć Siebie takim, jakim naprawdę był. On był Chrystusem, Synem Bożym. Podobnie, przez relację w Jego krwi, pozwalamy by prawda o tym, kim my jesteśmy, przenikała do naszych umysłów, aż dosłownie staniemy się wszystkim, co o nas napisano. …bierzemy każdą myśl w niewolę posłuszeństwa Chrystusowi (przez broń Ducha) (2 Kor 10:5) (parafraza) I uplecioną z ciernia koronę włożyli na głowę jego, a trzcinę dali w prawą rękę jego, i upadając przed nim na kolana, wyśmiewali się z niego i mówili: Bądź pozdrowiony, królu żydowski! I plując na niego, wzięli trzcinę i bili go po głowie. (Mat 27:29-30) Krew z ran od gwoździ Dzięki tej krwi otrzymujemy tryumf nad nieprawością, grzechem, nad pokrętnymi drogami, którymi chodzimy. Ta krew otwiera drogę sprawiedliwości, odnawiając ścieżki naszego przeznaczenia. Otwiera drogę do niesienia Ewangelii tam, gdzie nie ma ścieżki, ani drogi, którą może być niesiona. Sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi i sam ich winy poniesie. (Izaj 53:11) Gdyż wasze dłonie są splamione krwią, a wasze palce winą; wasze wargi mówią kłamstwo, wasz język szepce przewrotność. (Izaj 59:3) To krew, która uzdrawia też ziemię skażoną naszą nieprawością. …knujecie w sercu niesprawiedliwość, W kraju zaś ręce wasze popełniają gwałty (Psalm 58:2) Krew rozlana z Jego boku przebitego włócznią Relacja w Jego krwi pozwoli nam Go blisko poznać. Zacznie nas przemieniać tak, że będziemy mogli wejść do najwrażliwszych części Jego serca. To jeden z największych przywilejów, których może dostąpić człowiek. Bóg otworzy tę część swojej osoby tylko dla tych, których uważa za swoją Oblubienicę. Jego Oblubienicą jest ten, kto pragnie Go ponad wszystko. Oblubienica idzie wszędzie tam, gdzie On idzie. Podąża za Nim z powodu tego, kim On jest, a nie z powodu tego, czym może ją pobłogosławić. Jan był jedynym uczniem, o którym wiemy, że dostał łaskę, aby dojść do tego poziomu. Kochał Jezusa bardziej niż pozostali. Poszedł za Nim pod krzyż, podczas gdy inni pochowali się z obawy utraty własnego życia. Strach przed armią rzymską nie miał na niego wpływu. Po prostu chciał być blisko tego, którego kochał. Przez swoją obecność i wyraz oczu Jan chciał przekazać wiadomość: „Nie jesteś sam. Jestem z Tobą do samego końca. Jeśli to, że tu jestem, będzie mnie kosztowało moje życie, to z radością umrę przy Tobie.” Kiedy przyjmuję komunię, wielokrotnie rozmyślam nad każdym ze sposobów, w jaki przelana była Jego krew i przyjmuję je jako skuteczne w moim życiu. W krzyżu jest tyle bogactwa! Są w nim drzwi do niewyobrażalnych spotkań z Bogiem. Wielu ludzi słyszy o krzyżu i o potrzebie oddania tam wszystkiego. Czują strach i ból, jakby coś koniecznego im do życia miało być im zabrane. Nie wiedzą, że kiedy pozwalamy sobie zabrać tę małą ilość, którą posiadamy, ze skażonych części naszego życia, z rzeczy, które kochamy na ziemi, wchodzimy do miejsca, gdzie wszystko jest odkupione i udoskonalone. Wchodzimy do miejsc, gdzie łączymy się z Panem, gdzie wszystko jest nam dawane i wszystkie modlitwy uzyskują odpowiedź. Jest to najwspanialsze miejsce, w którym możemy się znajdować. Kiedy Bóg daje nam przywilej otworzenia całego Swego serca na nas, rozumiemy Jego współczucie w sposób, który staje się częścią nas samych. Zaczynamy być wyczuleni na ten głęboki ból, który On czuje, kiedy ostre krawędzie grzechu rozdzierają Go na części. Będziemy nasyceni miłosierdziem, które może przyjść tylko od Boga. Zrozumiemy, że w miejscach niebieskich są różne poziomy oglądania i doświadczania Boga. Zaczynając od prostego, pięknego objawienia oblicza Jezusa, aż do niezwykłych miejsc Jego chwały, w które wszedł Mojżesz, gdy był ukryty w szczelinie skały. Przez Jego krew i nasze pragnienie przemienienia się według Bożego serca, On objawia nam niebo i bogactwa Swego królestwa. Krew Zwyciężyła Diabła Prorocza wizja mocy krwi Jezusa Podczas mojego pierwszego doświadczenia bycia porwaną do nieba zrozumiałam wspaniałą moc krwi Jezusa. Desperacko kochałam Jezusa. Chciałam Go zobaczyć, dotknąć, kochać całą moją osobą. Moje serce umierało z tęsknoty za Nim w inny, głębszy sposób niż dotychczas. Któregoś razu uwielbiałam Jezusa w kościele, w którym byłam pastorem, w Mexico City, kiedy otoczył mnie rodzaj chmury Ducha Świętego. Nagle zostałam przeniesiona do innego wymiaru i nie byłam już na ziemi. Zewsząd byłam otoczona światłem. Światło było żywe i poruszało się, wykonując jakby taniec, w którym refleksy i rozbłyski układały się w różne efekty świetlne przed moimi oczami. Nieoczekiwanie, z błyszczącego światła wyłoniła się postać podobna do Syna Bożego. Stałam przed Jezusem. Bez słowa wyciągnął swoją rękę i olbrzymia kropla krwi, rozmiarów melona pojawiła się nad moją głową w powietrzu. Powiedział: „Pij”. Otworzyłam usta i wypiłam to jednym łykiem. Potem pojawiła się druga i trzecia kropla tego samego rozmiaru, a On rozkazał mi je wypić. Po wypiciu ostatniej, upadłam na plecy i zobaczyłam, że całe moje ciało zrobiło się czerwone. Było pełne krwi. Pan pozostał przy mnie, otoczony tym błyszczącym światłem. Potem dał przyzwalający sygnał ręką i pojawiła się postać demoniczna, która natychmiast chciała się wspiąć na moją głowę. Kiedy demon dotknął mojego ciała z krwi, która była we mnie, wyszedł ogień pożerający i natychmiast go zniszczył. Patrzyłam się na to oszołomiona. Potem pomógł mi wstać. Byłam nadal wszędzie pełna tej krwi, wewnątrz i na zewnątrz. Następnie sprawił, że pojawiła się przede mną jakaś tkanka, która wyglądała jak guz nowotworowy. Powiedział: „To jest śmiertelna choroba. Chce pokazać Ci moc mojej krwi nad nią. Nie bój się. Otwórz usta i zjedz ją.” Kiedy to zrobiłam guz został spalony natychmiast, kiedy tylko dotknął krwi. Byłam zadziwiona. Potem powiedział: „Jedz moje ciało i pij moją krew, ponieważ dam Ci wielkie zwycięstwa nad złem i chorobami.” Potem spojrzałam i zobaczyłam, że z Jego ciała jaśniał płomień, który Go nie spalał. To było jak patrzenie na czystą energię, która poruszała się w Jego wnętrzu. Zatrzymał się przede mną. Miałam wzniesione ręce. Położył Swoje dłonie na moich i zbliżył Swoją twarz do mojej. Jego serce biło przy moim. Potem powiedział: „Nadchodzi czas, gdy zstąpię na Moich ludzi ręka w rękę, oko przy oku, usta przy ustach, serce przy sercu.” W tej chwili potężna energia wyszła z Jego ciała, Jego twarzy i rąk i napełniła mnie. Myślałam, że umrę. Siła, która we mnie weszła była taka silna, że myślałam, że wybuchnę. W tej chwili moje duchowe serce zostało przebite tą mocą i intensywny ból wszedł do mojego cielesnego serca. Potem wróciłam w wymiar ziemski. Minęło sześć godzin, ale ludzie w kościele nie odeszli. Czekali na mnie aż wrócę z ekstazy, w której się znalazłam. Tylko Bóg mógł ich tam zatrzymać, ponieważ nic takiego wcześniej nikomu się nie przydarzyło i nie mogli zrozumieć, co się ze mną działo. Leżałam na ziemi i nie mogłam się podnieść, tak wielki był na mnie ciężar Jego chwały. Kobieta opętana przez demona była tamtego dnia w kościele i podeszła do mnie. Pamiętam, że gdy tylko jej dotknęłam, demon krzyknął i odszedł. Nie mogłam wstać, ale mogłam mówić. Więc zaczęłam zwoływać członków kościoła jeden po drugim, żeby udzielić im mocy do ich serc, która zaświeciła w moim. Nigdy nie zapomnimy tamtego dnia. To, co przeżyłam podczas zachwycenia stało się filarem wiary i zaufania krwi Jezusa. Od tamtego czasu mowa o krwi i proszenie o nią, jako o broń przeciwko wrogowi zaczęły mieć dla mnie dużo większe znaczenie. Kilka lat później miałam doświadczenie, przez które nie przeszłabym, gdybym nie wiedziała, jakie znaczenie ma krew. Wróciłam z wycieczki wstawienniczej w Polsce, gdzie modliliśmy się w obozach koncentracyjnych Oświęcimia i Treblinki. Toczyliśmy walkę duchową, aby uwolnić ten naród od duchów śmierci, które tam pozostały po Holokauście Żydów. Którejś nocy po moim powrocie do Meksyku, obudziłam się nagle z poczuciem, że zła obecność weszła do mojego pokoju. Moje serce zaczęło gwałtownie bić, otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą diabła. Jego ciało i skrzydła wypełniały większą część pokoju. Twarz miał czerwoną, pełną wezbranych żył. Jego zęby były straszne, jak u wilka, który się szykuje do ataku. Jego ciało było czarne i szczupłe. Miał skrzydła jak u smoka i zdawało się, że są zrobione z ognia. Jego oczy były żółte z intensywnie czarnymi źrenicami. Patrzył na mnie z nienawiścią i determinacją, aby mnie zabić. Przyglądałam mu się i, ku memu własnemu zdziwieniu, cała moja istota poczuła absolutny pokój. Z całkowitym spokojem spytałam Ducha Świętego, co mam zrobić. Odpowiedział: „Zacznij manifestować krew Jezusa, która jest w Tobie”. W tym momencie zobaczyłam, jak moje ciało znów się robi czerwone, całkowicie nasycone tą cudowną krwią, która zwyciężyła diabła na krzyżu. Potem całkowicie się skupiłam na mocy, która jest we krwi. Nagle zaczęła się świecić. Potężne uderzenie mocy wyszło z krwi jak błyskawica ognia, która dosłownie poraziła diabła prądem i sprawiła, że uciekł ode mnie. Pokój wypełnił się Bożą Obecnością. Moje ciało nie miało siły z powodu tego, co się stało. W tym samym momencie zaczęłam się cieszyć całą sobą tym cudownym zwycięstwem, które Pan mi dał. Znów pomyślałam o wersecie, który mówi: A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć. (Obj. Jana 12:11) Boża armia dni ostatecznych będzie się składać z ludzi, którzy naprawdę rozumieją krew, z wojowników pełnych tej mocy w swoim duchu, ludzi całkowicie nie do pokonania. Diabeł ogromnie się boi tych, którzy rozumieją tę tajemnicę. Źródło: „Jedz moje ciało, pij moją krew” – Ana Mendez Ferrell, wyd. Inter Global Oświata, do kupienia na www.anamendez.pl
Udostępnij

Podążaj za nami na Facebook'u