en

Usunięcie mocy nieprawości cz.2: usprawiedliwienie przez wiarę zaczyna się od skruchy w sercu - Ana Mendez Ferrell

„A przecież trwa mocny fundament Boży taką oto mając pieczęć: Poznał Pan tych, którzy są Jego, oraz: Niechaj odstąpi od nieprawości każdy, kto wzywa imienia Pańskiego.” (2 Tm 2:19, BT)  

1. Usprawiedliwienie przez wiarę z perspektywy Nowej Reformacji Apostolskiej

Niemożliwe jest przejście do tematu uwolnienia od nieprawości bez dobrego zrozumienia usprawiedliwiającej nas ofiary Jezusa, którą poniósł na Golgocie. Przy próbie zrozumienia tego fundamentu powstało wiele fałszywych interpretacji i trzymają one tysiące ludzi w ślepocie. Bóg wszystko odnawia przed Swoim ponownym przyjściem, a jedną z najważniejszych odnawianych rzeczy jest prawdziwe głoszenie Słowa Bożego, z całą jego mocą i potęgą.

„aby nadeszły od Pana czasy ochłody i aby posłał przeznaczonego dla was Chrystusa Jezusa, którego musi przyjąć niebo aż do czasu odnowienia wszechrzeczy, o czym od wieków mówił Bóg przez usta świętych proroków swoich.” (Dzieje Apostolskie 3:20-21)

Głęboko wierzę w odkupieńcze dzieło Boga w moim życiu – dzięki niemu żyję. Wierzę w Jego absolutną moc, moc uzdrowienia. Wierzę, że jesteśmy zbawieni z łaski przez wiarę w Niego, przez wiarę, która wydaje owoce i dokonuje potężnych czynów w Bogu.

Ale wierzę też, że rozcieńczyliśmy głoszenie Ewangelii tak mocno, by tylko jakoś doprowadzić ludzi do Boga i że gubione są poprzez to działanie podstawowe cechy zbawienia. Zredukowaliśmy Bożą Ewangelię, która przemienia życia i konfrontuje grzech, do słodkiej, prostej „modlitwy grzesznika”, której brakuje wymiaru duchowego oraz poważnego oddania swojego życia Panu. Większość ludzi, która się nią pomodliła, nie miała żadnego przekonania o grzechu ani też chęci rozpoczęcia życia z Jezusem, przy równoczesnym odwróceniu się od świata. Składamy ludziom mnóstwo obietnic, starając się ich przekonać, że powinni teraz po prostu wierzyć, że Boże błogosławieństwa do nich przyjdą, ponieważ są sprawiedliwi przed Bogiem, chociaż wiodą życie pełne niesprawiedliwości.

Prawda jest taka, że większość kościołów, które tak postępują, żyje w niekończących się klęskach. Przechodzą niekończące się pustynie, „mają imię, że żyją, a są umarli” (Obj Jana 3:1).

Usprawiedliwienie przez wiarę zaczyna się, gdy wierzę całym moim sercem, że Jezus zabrał moje grzechy na krzyż i że ja też przybijam całe moje życie do krzyża, aby odtąd żyć tylko dla Niego. Dzieje się to, gdy podejmuję decyzję, by porzucić moje stare ścieżki postępowania, ponieważ naprawdę pokutuję, czuję skruchę przed Bogiem i wstydzę się moich uczynków, za które Jezus musiał ponieść straszną i potwornie bolesną ofiarę.

1 Kor 6:17: „Kto zaś łączy się z Panem, jest z nim jednym duchem.”

2 Kor 11:1: „albowiem zaręczyłem was z jednym mężem, aby stawić przed Chrystusem dziewicę czystą.”

Zjednoczenie się z Chrystusem jest jak małżeństwo. Paweł daje takie porównanie w liście do Efezjan: gdy ktoś się żeni, zostawia swoje stare życie singla, opuszcza dom rodzinny i łączy się ze swoją żoną. To samo ma miejsce, gdy przychodzimy do Chrystusa. (Efezjan 5:31-32: „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, i połączy się z żoną swoją, a tych dwoje będzie jednym ciałem. Tajemnica to wielka, ale ja odnoszę to do Chrystusa i Kościoła.” )

Przestajemy żyć tak, jak dotąd żyliśmy i jednoczymy się w tym samym Duchu z Panem.

Tymczasem w większości przypadków ludzie prowadzą życie według ewangelii kompromisu, gdzie nie ma znaczenia, że ktoś żyje, działając na podstawie swoich starych grzesznych dróg oraz natury. Popularne jest wierzenie, że zostaliśmy usprawiedliwieni z łaski i wejdziemy do Królestwa Bożego bez względu na to, co zrobimy po wypowiedzeniu modlitwy: „Panie, przyjdź i zamieszkaj w moim sercu”. To jest niebezpieczne kłamstwo.

Chociaż łaska jest darem Bożym, dawanym nam niezasłużenie, a zbawienie nie wymaga tak naprawdę żadnego wysiłku z naszej strony, to jednak MAMY postawione wymaganie, by wchodzić do Królestwa Bożego przez KRZYŻ. Nie ma innej opcji. To są WĄSKIE DRZWI, które wiodą do zbawienia. To na krzyżu pokutująca dusza oddaje swoje stare życie z głębokim postanowieniem, by zacząć nowe życie i pozostawia za sobą swoje stare grzeszne zwyczaje, a także próżne, grzeszne drogi z przeszłości.

„Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują.” (Mateusza 7:13-14)

2. Co to znaczy przywoływać imienia Pańskiego?

Przywoływanie imienia Pańskiego jest potężne, ale wymaga od nas podjęcia działań. Przywoływać znaczy „wołać z wnętrza”. Jest to wołanie Ducha Boga Żywego, by przyszedł do nas i zjednoczył się z naszym duchem.

Jest to krok, który jest wymagany do naszego zbawienia i musi być wykonany w Boży sposób, ponieważ jest podstawą wiary.

„A przecież trwa mocny fundament Boży taką oto mając pieczęć: Poznał Pan tych, którzy są Jego, oraz:Niechaj odstąpi od nieprawości każdy, kto wzywa imienia Pańskiego.” (2 Tm 2:19, BT)

Uważam ten aspekt za kluczowy, toteż proszę, byś otworzył/otworzyła swoje serce, aby zrozumieć w dogłębny sposób prawdę, która była lekceważona przez większość kościołów w obecnych czasach.

To jest pierwszy fakt, z którego musimy sobie zdać sprawę – jak ważne jest, byśmy odstąpili od nieprawości, aby móc przyjąć pełnię Ducha Świętego do naszego wnętrza. Kiedy On na nas przyjdzie, musimy zostać mocno w Nim ugruntowani – tak, by pozostawać w świętości.

Wszyscy chcemy być zapieczętowani Duchem Świętym, ale Jego pieczęć jest na nas kładziona, gdy przyzywamy imienia Jezus szczerym sercem. Nie dzieje się to na podstawie powtórzenia paru zdań w zupełnej ignorancji. Wymaga to od nas kroku dokonanego z całkowitym przekonaniem, w którym decydujemy całym naszym sercem odwrócić się od naszych starych nieprawych dróg i zacząć chodzić według ścieżek Bożej sprawiedliwości.

„Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu.” (Rzymian 10:10)

3. Mamy wierzyć sercem, nie umysłem.

Wierzenie sercem polega na mocnym postanowieniu, by chodzić w sprawiedliwości, która pochodzi od Boga. Polega też na wzięciu całej Jego łaski oraz mocy, której potrzebujemy, by stać się całkowicie Jego sprawiedliwością. Nie dzieje się to po prostu dzięki stwierdzeniu: „Wierzę w Boga”, a następnie wykonywaniu wszelkich rzeczy, na które mam ochotę, ponieważ Bóg i tak będzie mnie uważać za usprawiedliwionego przez krew Jezusa. Apostoł Jakub wspomina o takim postępowaniu, nazywając je bezużyteczną drogą, ponieważ nie łączy się z uczynkami wiary. Mówi:

„Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz; demony również wierzą i drżą. Chcesz przeto poznać, nędzny człowieku, że wiara bez uczynków jest martwa?” (Jakuba 2:19-20)

To w sercu kryje się cały system przekonań. Tylko serce ma wewnętrzną siłę, która pozwala zdecydować o zmianie kierunku naszych dróg. Umysł rozmyśla i akceptuje, ale brakuje mu mocy, która pozwala łamać skostniałe struktury zachowania. Decyzje podejmowane z determinacją umożliwiającą zmianę są podejmowane wyłącznie w sercu. A jeżeli nie mają determinacji, to stają się chwilową emocją.

Watchman Nee, znany teolog ubiegłego wieku, napisał w swojej książce „Duchowy Człowiek”: „Wszystko, co należy do człowieka zmysłowego, na przykład własne ego wierzącego, musi umrzeć na krzyżu”. Jeśli uważam to tylko za pomysł lub jakieś pojęcie filozoficzne, to mój rozum może to zaakceptować, ale gdy trzeba będzie to wprowadzić w życie, umysł nie da rady tego zrobić i odrzuci tę myśl. Tylko serce może podjąć decyzję, by wejść w Królestwo Boże przez krzyż – uniżyć się, stać się posłusznym Bogu i pozostawić przyjemności tego świata. Dr. Nee mówi też w swojej książce: „Wielu ludzi uważa się za chrześcijan, ale tak naprawdę wierzą w filozofię chrześcijańską, etykę i doktryny na temat Bożej prawdy lub jakiegoś ponadnaturalnego zdarzenia. Wierzenie w ten sposób nie powoduje narodzenia na nowo ani też nie pozwala Bogu dać ludziom nowego ducha do ich wnętrza.”

Kiedy wierzymy po prostu naszym umysłem, możemy znać Biblię lub też recytować z pamięci „Wierzę w Boga”, ale żadna z tych rzeczy nie zapoczątkuje w nas nowego narodzenia z Boga. To może się stać wyłącznie poprzez serce. Serce jest jedynym organem głęboko powiązanym z naszym duchem, za pomocą którego możemy prawdziwie pokutować i osiągać radykalną zmianę w naszym życiu.

„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.” (Mateusza 5:8)

Bóg objawia siebie tym, którzy Go prawdziwie kochają. Szuka ludzi uwielbiających Go w duchu i w prawdzie (Jana 4:23). Jezus nie szuka ludzi, którzy po prostu mówią językami, chcą usługiwać darami. Nie szuka też takich, których życie jest pozbawione szczerego oddania się Mu. Szuka chwalców. Uwielbiać Go to znaczy kochać Go całym naszym sercem, całą naszą siłą, całą naszą osobą. Leczyć rany Jego ziemskiego ciała (Kościoła) poprzez to, że się wzajemnie kochamy.

4. Jak Bóg postępuje z nami, gdy zgrzeszymy?

Miałam kiedyś wizję i w zachwyceniu znalazłam się w Bożym sercu. Zobaczyłam coś niesamowitego. Oddawałam Mu swoje życie w głębokiej miłości, prosząc by użył mnie, żebym mogła uzdrawiać rany, które powstają w Jego ziemskim ciele. Nagle w sercu Boga otworzyły się drzwi – przypominało to trochę otwarcie zastawki w ludzkim sercu. Z wnętrza rozbłysło wspaniałe, oślepiające światło, a z jego środka odezwał się głos Ojca: „To jest źródło mojej miłości.”

Potem pojawiła się kolejna wizja – jakby film. Zobaczyłam dwóch ludzi spierających się ze sobą. Jeden z nich był rozpalony gniewem i chciał zaatakować drugiego. W tej chwili niewidzialna ręka podrapała jedną ze ścian serca Bożego i zadała mu bolesną ranę. Wściekły człowiek został wyrzucony z wnętrza serca i oddzielony od Boga błyskawicznie. Mogłam to tylko oglądać w ciszy.

Jednak wtedy, przez ranę, która została zadana, zaczął świecić potężny strumień światła. Dochodził z wnętrza Bożego serca, ze źródła Jego miłości i był jak potężny sznur światła, który sięgnął tego człowieka, który wcześniej zgrzeszył przez gniew. Bóg zaczął go ponownie przyciągać do Siebie. Wtedy Ojciec przemówił ponownie: „Nie mogę znieść rozłąki z tymi, których kocham. To jest moje miłosierdzie. To część mojej wielkiej miłości. Kiedy jesteście ode mnie odłączeni, to wylewam Siebie samego na wasze życia, aby was na nowo przyciągnąć”.

Bóg przychodzi do nas codziennie ze świeżą łaską. Nie przychodzi nigdy po to, by potępiać. Przychodzi po to, by usunąć grzech i zło z naszego życia na dobre. Będzie tak wracał do nas raz za razem. Nie chce nas wtrącić w legalistyczny system praw, ale odbudować z nami więź Ojciec-Syn. Nie ma w nas nic tak ciemnego, by mogło przezwyciężyć Światło, którym On nas sięga. Żadna ciemność nie może się mierzyć z Jego Światłością. Jak możemy zobaczyć w przypowieści o Synu Marnotrawnym, wystarczy, że przychodzimy do Niego w szczerości, przepraszając za grzech, podejmując decyzję, że zmieniamy nasze życie – ale jednocześnie musimy do Niego podejść, rozumiejąc, że prawdziwa relacja z Bogiem wymaga zaangażowania całego naszego serca, duszy i umysłu. Poświęcenia Mu całego naszego życia. Musimy przyjść do Niego ze skruszonym sercem, które jest otwarte na Jego głos korekty i gotowe, by robić to, co On chce, byśmy robili.

Zbawienie przychodzi do życia każdego z nas z łaski. Nie możemy go wypracować. Lecz podarowanie nam tego zbawienia nie przyszło bez ceny – kosztowało Naszego Ojca Niebieskiego to, co było dla Niego najcenniejsze, czyli życie Jego Jednorodzonego Syna. Jak reaguję na ten wyraz miłości określa, czy naprawdę Go spotkałam. Jeżeli poznałam Go i Jego miłość do mnie, to nie będę więcej chcieć grzeszyć i Go ranić. Nie będę tolerować grzechu. Będę żywić nienawiść do wszelkich działań diabła i wytoczę mu wojnę w całym moim życiu.

 

źródło: fragmenty książki "Nieprawość", Ana Mendez Ferrell - książka już w listopadzie 2016 będzie dostępna na rynku!

tłumaczenie: Ela Świerczyńska

Prawa wydawnicze w Polsce: INTER GLOBAL Oświata sp. z o.o.

Udostępnij

Podążaj za nami na Facebook'u