en

Wyższe poziomy walki - Rozdział 4

Kto jest powołany do wojny?

„Ale PAN powiedział do Gedeona „Ludzi jest nadal zbyt wielu, sprowadź ich nad rzekę, przetestuje ich tam dla Ciebie. I będzie tak, że o którym Ja Ci powiem „Ten pójdzie z Tobą”, ten pójdzie, a o którym Ci powiem „Ten nie pójdzie z Tobą”, ten nie pójdzie” (Sędz 7:4)

Armia wybranych przez Boga

Mimo że wszyscy jesteśmy powołani do bycia członkami Bożej Armii i odegrania roli w bitwie przeciwko terytorialnym zastępom ciemności, to jednak nie wszyscy z nas są powołani do walki na pierwszej linii frontu. Bóg wybrał określonych ludzi, na których złożył brzemię uwolnienia narodów i dał im szczególne namaszczenie walki, potrzebne do zwyciężania na tych poziomach.

Bóg objawia się w Starym Testamencie jako Bóg Armii Pana (Jozue 5:13-15), dlatego jedno z Jego imion to Wódz Wojska, Wojownik. Obserwując jak często Jahwe interweniował w bitwie, by uwolnić swój lud, zaczynamy rozumieć Jego sposób działania i uświadamiamy sobie, że On nadal działa w ten sam sposób.

Za każdym razem gdy Bóg nakazywał prowadzenie wojny, wybierał osobę, której dawał zwycięskie namaszczenie Najwyższego. Najlepszym przykładem jest król Dawid. Od kiedy był małym chłopcem, Pan manifestował się w jego życiu ze szczególnym i potężnym namaszczeniem walki. Niewielu miało ten rodzaj namaszczenia. Zanim zmierzył się z Goliatem, armia izraelska była rozbita, robiła to, co chcieli Filistyni oraz ich olbrzym. W tym przypadku Bóg posłużył się tylko jednym człowiekiem, żeby zmienić los Izraela. Gdyby ktokolwiek inny walczył w tej bitwie – umarłby, bo Bóg porusza się tylko przez swoich wybranych, a ludzkimi siłami walki z Goliatem wygrać się nie dało. Później to namaszczenie zstąpiło też na bohaterską armię Dawida. Początkowo byli to ludzie zrezygnowani i załamani, ukrywali się w jaskini o nazwie Adullam, ale kiedy zobaczyli namaszczenie na tym, który został ich liderem, zapragnęli również je mieć. W końcu je otrzymali i też zostali przemienieni w wielkich wojowników (co widać np. 2 Sam 21:15-21).

Dziś Bóg ma swoich generałów wojny, którzy są powołani i namaszczeni, by uwalniać miasta i narody. Są oni prawdziwymi duchowymi tarczami. Dostali świadectwo wiary po przejściu przez próby „ognia” i są zdolni przekazywać namaszczenie dalej, pozostając zwycięskimi liderami armii.

Niestety są też tacy, którzy rzucają się w bitwę bez żadnego Bożego powołania czy namaszczenia – mając po prostu pragnienie widzieć jak ich miasta są zdobyte dla Jezusa, ale polegając na własnych wysiłkach. Rezultatem takich działań u osób, które zabrały się do tego w nieodpowiedni sposób, oraz u ludzi, którzy ich naśladowali, są wypadki i upokarzające incydenty. Ale na tym nie koniec. Najgorsze jest to, że diabeł wykorzystuje te sytuacje jako broń, by zawstydzić całą Bożą Armię.

Walka duchowa nie jest sprawą, którą można lekko traktować. Jest bitwą przeciwko realnemu wrogowi, który jest bardzo bystry i potrafi zwodzić. Wymaga ona przygotowań z perspektywą długoterminową oraz postępowania według bardzo surowych zasad. Bez wątpienia będziemy cierpieć konsekwencje podejmowania działań wynikających wyłącznie z entuzjazmu, pozbawionego potrzebnego zrozumienia Bożych planów, wyższego powołania i namaszczenia.

Przykładem, który może nam rozjaśnić ten temat, jest powołanie Gedeona i wojna, którą toczył. Pierwszą rzeczą, którą widzimy w tej historii, jest fakt, że Midiańczycy pustoszyli Izraela. Kradli ich zboże, a lud znalazł się w wielkiej udręce. Izraelici wołali do Boga – a On objawił się jednemu człowiekowi. Bóg powołał Gedeona i dał mu autorytet, by zwyciężyć. To Pan decydował, kto będzie w Jego armii.

„Teraz Anioł PANA przyszedł i usiadł pod dębem, który był w Ofra, a który należał do Joasza Abiezrity. W tym czasie jego syn, Gedeon, wyklepywał pszenicę w tłoczni winnej, żeby się ukryć przed Midianitami. Anioł PANA pojawił się mu i powiedział: PAN jest z Tobą, potężny mężu waleczny.” (Sędz 6:11-12)

Gedeon zebrał swoją armię, ale Bóg mu powiedział:

„I PAN powiedział do Gedeona: ludzi, którzy są z Tobą jest zbyt wiele jak dla Mnie, by wydać Midiańczyków w wasze ręce ‒ by Izrael nie przyznał chwały sobie zamiast Mnie, mówiąc: moja własna ręka mnie ocaliła. Więc teraz ogłoś to ludziom, mówiąc: ktokolwiek jest lękliwy i bojaźliwy, niech wróci i oddali się z Góry Gilead. I dwadzieścia dwa tysiące ludzi wróciło, dziesięć tysięcy zostało. Ale PAN powiedział do Gedeona: ludzi jest nadal zbyt wielu. Sprowadź ich nad rzekę, przetestuje ich tam dla Ciebie. I będzie tak, że o którym Ja Ci powiem „Ten pójdzie z Tobą”, to ten pójdzie, a o którym Ci powiem „Ten nie pójdzie z Tobą”, ten nie pójdzie. Więc sprowadził ludzi nad rzekę. I PAN powiedział do Gedeona: Każdy, kto chłepcze wodę językiem, jak pies chłepcze, tego oddzielisz, podobnie jak i tych, którzy klękają, żeby się napić. I liczba tych, którzy chłeptali przystawiając rękę do ust, wynosiła trzysta mężczyzn, lecz cała reszta ludzi klękała, żeby się napić.” (Sędz 7:2-6)

W tym fragmencie widzimy, jak Bóg wybiera swoją armię. Trzystu mężów było ciągle w pogotowiu ‒ podnosili wodę do ust, ale pozostawali czujni na to, co się działo dookoła. To pokazało, że byli inteligentnymi żołnierzami, którymi łatwo dało się dowodzić. Ci, którzy chłeptali wodę przy ziemi, nie byli ostrożni. Symbolizują oni ludzi, którzy działają w pośpiechu, chcą iść na wojnę, ale nie troszczą się o dostosowanie się do wymagań. Mogą działać przez wiarę, ale brakuje im uległości, w której są całkowicie prowadzeni przez Ducha Świętego. To jest podstawa.

Mamy wspaniałych autorów, którzy pisali o walce duchowej, sporządzaniu map, strategiach bitewnych i innych takich sprawach. Jednakże wszystko to pozwoliło tylko wywieść na światło coś, o czym Bóg już wcześniej zaczął mówić do serca prawdziwych wojowników.

Wiele problemów powstaje, gdy doświadczenie innych obierane jest jako instrukcja obsługi, jako strategiczne formułki. Chociaż były one dane przez Boga, to tylko dla określonych miejsc, warunków i demonów związanych ze konkretną wojną. To, że ktoś czyta i głosi o duchowej walce, nie oznacza, że jest gotowy do niej stanąć. Ma to ogromne znaczenie.

Kto nie może brać udziału w wojnie?

„Dowódcy będą mówić do ludzi: Który człowiek jest bojaźliwy i ma omdlałe serce? Niech wróci do swego domu, aby serca jego braci nie omdlały jak jego” (5 Mojż 20:8)

Niedojrzali, bojaźliwi ludzie, nigdy nie powinni brać udziału w walce. Dużym błędem jest angażować kogoś, kto ma nierozwiązane lęki lub potrzebuje wewnętrznego uzdrowienia i wyzwolenia. Ci ludzie, jak i również każdy, kto nie ma jasnego zrozumienia Bożej wielkości, staje się łatwym celem wroga.

Teraz skoncentruję się na Bożej rekrutacji do wojska. Później przytoczę inne istotne, przydatne elementy, potrzebne by rozpoznawać tych, którzy nie powinni brać udziału w wojnie.

C. Kto się kwalifikuje do walki na wysokim poziomie?

1. Proroczy i Apostolski autorytet.

Walka duchowa jest ściśle związana ze sferami proroczymi i apostolskimi. Każdy usługujący ma określony i specyficzny autorytet oraz namaszczenie, które daje mu Bożą zdolność do działania w roli, do której powołał go Bóg. Wszyscy usługujący są powołani i namaszczeni, ale każdy ma inne funkcje. Nieznajomość zakresów działania w służbie niesie konsekwencje nie do naprawienia, które będą miały wpływ na całe Ciało Chrystusa.

Na przykład, kiedy prorok bez pastorskiego namaszczenia jest pastorem, kościół otrzymuje głębokie, tnące, mocno dotykające fundamentów Słowo, często konfrontujące w duchu. Jednocześnie, niestety, mało uwagi poświęca się poszczególnym potrzebom i problemom członków kościoła. Kiedy ewangelista działa jako pastor, dany kościół będzie zwykle bardzo motywowany do ewangelizacji i na tym polu będzie odnosił sukcesy, ale Słowu zazwyczaj będzie brakowało głębi. To samo się dzieje, gdy pastorzy, nauczyciele i ewangeliści chcą wejść w obszary autorytetu apostolskiego i proroczego. Często przyjdzie zamieszanie i będą się pojawiały problemy, bo kierunek nie będzie jasny.

Tylko ci prorocy, apostołowie i usługujący, którzy poruszają się w tym typie namaszczenia (tacy jak pastorzy-prorocy, nauczyciele-prorocy, apostołowie, prorocy, itd.) są w stanie działać w odpowiednim porządku. Oni będą w stanie z powodzeniem wkraczać i zgłębiać duchową rzeczywistość, a także rozeznawać moce ciemności w celu odsłonięcia ich strategii oraz obalenia warowni.

Porządek i autorytet są kluczową sprawą w armii. To są niezmienne zasady i prawa, które są takie same jak w ziemskiej wojnie. Czy nie byłoby niezmiernie niebezpieczne dla kapitana armii Stanów Zjednoczonych, gdyby na własną rękę zaczął bombardować Irak? Oczywiście, że tak.

Wojna duchowa przeciwko mocom terytorialnym musi być prowadzona zupełnie jakby prowadziła ją organizacja wojskowa. Wymaga jasnych strategii, właściwej broni i odpowiedniej armii. Wszyscy muszą współpracować ze sobą w idealnym porządku i harmonii – od generałów po piechotę.

Niebiańska rekrutacja

W roku 1999 Bóg dał mi wizję, która przepełniła mnie niepokojem i jednocześnie mną wstrząsnęła. Zobaczyłam niszczącą siłę królestwa ciemności z dobrze zorganizowanymi wojskami, skoordynowanymi generałami i oddziałami posiłkowymi, które były odpowiednio wysyłane na całą ziemię. Wszystkie walczyły dla tej samej sprawy. Ich zwierzchnicy i władcy byli zjednoczeni, mieli doskonale zorganizowane struktury w celu wypełnienia planów szatana w najwyższych sferach na ziemi. Wliczone w to zostały: rzeczywistość polityczna, ekonomiczna i religijna. Niezwykłe hierarchie ciemności były ustanowione w formie tajemnych organizacji. Władały one widzialną rzeczywistością rządów na ziemi, ale strzegły także diabelskich planów. Używały podziemnych mocy, które były niewykrywalne i dlatego prawie nie ulegały zniszczeniu.

Szatan przygotował sieci zasilające i zaopatrzeniowe, które wzmacniały go z każdej części świata. Miliony demonów przemierzały świat, pobudzając ludzi do grzechu, a w tym przelewu krwi. To wzmacniało mury jego twierdz i sprawiało, że były niewzruszone. Bogactwa potężnych ludzi na ziemi były pod jego kontrolą.

Widziałam armie szatana, które były mu posłuszne i szły, by niszczyć kościoły oraz Bożych usługujących. Często atakowały tych, którzy byli sami. Widziałam duchy arogancji, samowystarczalności, plotki, podziału, seksu, zazdrości, chciwości i mocy wysłane do kościołów. Wchodziły one do środka tak po prostu, nie napotykając prawie żadnego oporu. Widziałam Kościół rozproszony po narodach, wyglądający jak maleńkie światełka. Chciał w ten sposób walczyć przeciwko wysoce zorganizowanemu i strasznemu rządowi zła.

Podczas gdy moje serce drżało z powodu wizji, Bóg zaczął pocieszać moją duszę i powiedział: „Nie pozwalaj swojemu sercu wpadać w przerażenie, bo nadszedł czas, kiedy Ja zstąpię, by rządzić w niebiosach i na ziemi, i ziemia z niebem połączy się w jedno w czasie wypełnienia wszystkiego (Ef 1:10). Powołuję tych, którzy będą rządzić u mojego boku”. Kiedy to powiedział, następujące słowa przyszły do mnie jak błyskawica: „Ci wydadzą wojnę Barankowi, ale Baranek ich zwycięży, bo jest Panem panów i Królem królów – i z nim będą Jego powołani, wybrani i wierni naśladowcy.” (Obj 17:14).

Tu widzimy, że nie każdy jest powołany do walki obok Baranka przeciwko wyższym hierarchiom ciemności. Bóg wybiera swoją armię z powodu jej wierności, co ma związek ze stopniem ukrzyżowania, zaparcia się samego siebie i z odwagą pełną wiary. On wybiera ludzi, którzy potrafią chodzić w posłuszeństwie i ponosić nieprzyjemne konsekwencje swoich decyzji. Wybiera żołnierzy, których priorytetem jest podążać za Nim, nawet jeśli ceną będzie ich życie. Tacy ludzie są tymi, którzy mają moc przeciwko szatanowi we własnej osobie.

„A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć.” (Obj 12:11)

Jest określony poziom posłuszeństwa wobec Boga, z którego każdy może się wywiązać i na który składają się Jego przykazania oraz nasze chrześcijańskie motywacje. Ale są też szczególne rodzaje wyższych poziomów posłuszeństwa, które albo nas poprowadzą do bycia wybranym przez Boga, albo wykluczą z Jego wyższych celów (patrz 2 Tymoteusza 2:20-21).

Walka duchowa w rzeczywistości niebieskiej wymaga skutecznych, nieustraszonych żołnierzy, którymi Bóg może kierować jednym spojrzeniem. Wymaga ludzi, którzy są przejrzyści jak powietrze, które On może wysłać swoim oddechem dokądkolwiek chce, bo nie są przywiązani do ziemi. To nie brawura i odwaga do podjęcia walki, lecz stopień śmierci wewnętrznej jest podstawową cechą decydującą o byciu wybranym. Są pewne Boże rozkazy, które oddzielają tych, którzy będą iść dalej, od tych, którzy zawrócą.

Pamiętam pytania, które Bóg mi postawił, kiedy zlecił mi misję wspięcia się na najwyższą górę na ziemi, Mount Everest. Pierwszym było: „Jak bardzo pragniesz wyzwolenia Okna 10/40? Jeśli Ci powiem, że nie gwarantuję, że wrócisz żywa, czy nadal pójdziesz?” Okno 10/40 było w latach 90-tych najmniej zewangelizowanym obszarem na świecie. Bardzo niewielu ludzi wie co to za uczucie żegnać się ze swoimi dziećmi, kiedy z oczami pełnymi łez pytają: „Mamo, ale wrócisz, prawda?”, a ty w środku wiesz, że musisz być gotowa na najgorsze.

Innym pytaniem było: „Co gdyby to kosztowało życie jednego z twoich ukochanych najbliższych, by uwolnić warownie Everestu. Czy nadal byś poszła?” Nie ma nic gorszego niż widzieć na jednej szali życie kogoś z twoich najukochańszych, a na drugiej miliony dusz wciągane do piekła. Kolejnym pytaniem było: „Czy jesteś gotowa pójść do więzienia w Nepalu, żebym skruszył kajdany niewoli?”. To było, oczywiście, najłatwiejsze z nich.

Te trzy wyzwania stanowiły realne zagrożenie, ale jak Bóg uwolnił Abrahama od zabijania swego syna, po tym jak poprosił o złożenie z niego ofiary – w ten sam sposób zmienił swoją decyzję, kiedy odpowiedziałam na każde pytanie „tak” i wykonałam wszystko, o co prosił.

Żebyśmy stali się wybranymi, Bóg musi przeprowadzić nas przez testy, by strach, zmieszanie i ból zostały pokonane przed bitwą.

3. Wojownicy światła.

Ludzie wybrani to tacy wojownicy, którzy byli trenowani w świetle, bo światło jest jedyną rzeczą, która może rozproszyć ciemność. Słowo mówi:

„Bo broń naszej walki nie jest cielesna, ale potężna w Bogu, aby obalać warownie” (2 Kor 10:4 NKJV)

Światło jest najpotężniejszą istniejącą bronią i żaden demon nie może się jej oprzeć. Sam Bóg jest światłem. W sprawach walki duchowej nie mamy do czynienia jedynie z teologią, według której naszą pozycją jest bycie światłem. Mówimy tu o byciu ucieleśnieniem światła, które jest tworzone przez pełne chwały światło Najwyższego.

Prawdziwy konflikt ma miejsce w konfrontacji pomiędzy światłem, a ciemnością. Jak mówi Apostoł Jan:

„W Nim było życie i życie było światłem ludzi. I światło świeci w ciemności i ciemność go nie pochłania.” (Jn 4:5)

Jest zasada, która mówi: ciemność traci formę w obliczu światła. Za każdym razem gdy włączam światło u mnie w domu, nie musze krzyczeć na ciemność przez trzy godziny, żeby odeszła. W momencie manifestacji światła, ciemność automatycznie znika. A więc, jeśli Jezus jest światłem mieszkającym w nas, czemu ciemność dookoła nas nie znika od razu?

Odpowiedzią jest to, że znaczna część naszego światła jest ukryta, bo istnieją pewne realne struktury, które diabeł zbudował poprzez ludzi. Te zasłony ciemności sprawiają, że światło zachowuje się podobnie jak to w zasłoniętej żarówce. Światło istnieje, jest realne, mieszka pośród wierzących, ale jest zasłonięte przez warownie zła.

Jedną sprawą jest widzieć obecność światła w tych, którzy stali się dziećmi Bożymi, a inną jest widzieć pełną, widzialną manifestację światła przychodzącą poprzez życie wierzącego. Jest istotna różnica pomiędzy faktem obecności Bożych cnót w życiu danej osoby, a ich pełną manifestacją pomiędzy nami.

Świeżo narodzony na nowo chrześcijanin ma w życiu wszystkie cechy bożej mocy obecne przez wiarę, ale nie zaczynają się one manifestować od razu. To przez łamanie starego, wewnętrznego człowieka i zrozumienie Królestwa Bożego oraz jego zasad przychodzi manifestacja światła, która pozwala, by te rzeczy były widzialne w oczach innych.

Światło emanuje z krzyża odkąd śmierć Jezusa wyzwoliła Bożą moc, by pokonać wroga. To jest jedyna broń skutecznie gromiąca szatana i on wie, że nie może z nią walczyć. Królestwo ciemności może łatwo rozpoznać tych, którzy naprawdę są przybici do krzyża, i tych, którzy tylko mówią o krzyżu.

Celem światła jest ukazanie wszystkiego i uczynienie tego widocznym dla każdego. Jezus wystawił na krzyżu wszystkie nasze grzechy na światło. Nie tylko umarł za wszystkich ludzi – uczynił to publicznie. Został zaliczony w poczet grzeszników, a jego nagość na krzyżu Kalwarii reprezentuje formę, w której ukazał nawrócenie ludzkości. To dlatego ten, kto przychodzi do światła, musi to zrobić tak, jak to zrobił Jezus – wystawić się na pokaz przez wyznanie swoich grzechów.

Są pewne motywacje i grzechy ignorancji, które możemy wyznawać przed Ojcem w niebie, ale naumyślny grzech, jak i również grzech łączący się z czynem musimy wyznawać drugiej osobie. Biblia mówi w Jak 5:16: „Zatem wyznawajcie swoje grzechy sobie nawzajem i módlcie się za siebie wzajemnie, żebyście mogli być uzdrowieni. Skuteczna modlitwa sprawiedliwego może dokonać wiele”.

Wyznawanie grzechów jest czymś, co rzadko widujemy w dzisiejszym kościele. Jednak jest to działanie biblijne i doprowadza nas do głębokich poziomów światła. Słowo „wyznawać” znaczy „wyrażać publicznie”. Tego samego słowa używamy kiedy mówimy komuś:

„...bo w sercu osoba wierzy, co ma skutek w sprawiedliwości, a ustami wyznaje, co ma skutek w zbawieniu.” (Rz 10:10).

Wiemy, że to nie znaczy, iż powinno się wejść do pokoju i powiedzieć Bogu w sekrecie, że jest twoim Zbawicielem.

Widzimy, co Pismo mówi w 1 Jana 1:5-7:

„Bóg jest Światłem. To jest przesłanie, które usłyszeliśmy od Niego i ogłaszamy wam, że Bóg jest Światłem i w Nim nie ma żadnej ciemności. Jeśli mówimy, że mamy społeczność z Nim i mimo to chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie praktykujemy prawdy, ale jeśli chodzimy w światłości, jak On sam jest Światłem, mamy społeczność z sobą nawzajem, i krew Jezusa, Syna Jego oczyszcza nas od wszelkiego grzechu.”

Zauważmy, że skutkiem chodzenia w światłości jest to, że mamy społeczność z innymi. Ciekawe jest, że Kościół przekornie twierdzi, że jest w światłości, podczas gdy to, czego mamy najmniej, to społeczności ze sobą. Powodem takiej sytuacji jest to, że brak wyznawania naszego grzechu oraz nie wystawianie go na światło trzyma nas pod maską lub w ciemności, a to dokładnie z powodu tego stanu tracimy wszelką naszą moc, by walczyć przeciwko diabłu. Chodzić z maską, bez wyznawania grzechu, znaczy być na terytorium wroga, gdzie posiada on wszelki autorytet do atakowania nas. Ukazać swój grzech to znaczy stanąć w światłości. Przejść nago przez krzyż, jak to zrobił Jezus – to manifestacja wielkiej pokory. Prawda jest taka, że kiedy inni znają twój grzech, diabeł nie będzie już dłużej miał broni do walki z tobą.

Wyznawanie grzechu jest bolesne, kiedy nie ma się uniżonego serca. Ale jest ono też wspaniale uwalniające i prowadzi do szczerej pokuty, która pomaga już nigdy nie popełnić tego występku znów.

Kościół wstrzymał odpuszczenie wyznawanych grzechów, a jest to jedna z funkcji Ducha Świętego. To jest niezwykle ważne w walce duchowej, bo nie możemy wejść w regiony wroga, które są pełne ciemności, jeżeli nie otrzymaliśmy odpuszczenia naszych grzechów.

„Otrzymacie Ducha Świętego. Komu przebaczycie, będzie mu przebaczone, komu zatrzymacie, będzie mu zatrzymane.” (Jn 20:22,23)

To jest prawdopodobnie największy problem, który powoduje poważne straty w obozie Boga podczas wyruszania na pole bitwy. Pójście na bitwę bez odpuszczenia grzechów robi z nas łatwe cele dla wroga. To tak, jak wybrać się na nocną misję, świecąc dookoła latarką i pozwalając grupie głośno gadać, zdradzając swoją pozycję.

Razem z moją grupą walki toczyliśmy potężne bitwy przeciw straszliwym mocom ciemności drugiego nieba i zawsze spędzaliśmy kilka dni, wyznając wszystkim nasze grzechy, włączając w to nasze motywacje, myśli, a nawet sny i koszmary. Zrozumieliśmy, że dla bitwy jest to decydujące i zapewnia z Bożej strony najpotężniejszą ochronę.

Poziom wyznawania określa stopień, do jakiego jesteśmy wystawieni na światło, a poziom wystawienia na światło określa poziom światła, jakim emanujemy. Bóg wymaga, byśmy wyznali nasz grzech napełnionemu Duchem bratu, aby On mógł go odesłać do Boga. Jednakże, jest też ogromna moc w samym stopniu, do jakiego pokornie ukazujemy siebie innym. Publiczne wyznanie grzechu przed zgromadzeniem ustanawia potężny poziom krzyża, choć oczywiście, jest to tak naprawdę przywilej dla każdej osoby. Ktokolwiek umiera dla swojego ciała i robi to, w prawdziwej pokorze, ma wielką nagrodę i osiąga potężny poziom światła w bitwie przeciwko złu.

Jedno z działań związanych z najwyższym poziomem posłuszeństwa, którego Bóg ode mnie wymagał, trwało trzy lata. Za każdym razem gdy byłam zapraszana na jakąś konferencję na świecie, musiałam tam wyznawać swoje grzechy i upadki. To było okropne. Cierpiałam bardzo za każdym razem, kiedy musiałam to zrobić. Było to szczególnie trudne w miejscach religijnych i legalistycznych, ale kiedy to robiłam, widziałam szatana spadającego jak błyskawica. Potem, gdy diabeł chciał mnie zaatakować, był natychmiast rozbrajany. Kiedy wchodziłam w bitwę (a widzę to także i teraz, gdy to robię) – Boże światło rozbłyskało w moim życiu i widziałam demony spadające jak ptaki rażone piorunem. Bogu niech będzie chwała!

Organizowaliśmy krucjaty publicznej pokuty z grzechu i dosłownie słyszeliśmy niebiosa grzmiące w ponadnaturalnym podmuchu, kiedy pastorzy i ludzie zaczynali się uniżać oraz wyznawać swoje grzechy. Kiedy całe ciało jest zanurzone w Jego krwi i Jego przebaczeniu, wtedy walka staje się taka prosta! Hallelujah!

4. Niebiosa walczą razem z wybranymi

Bóg ma dwa typy armii: niebieską i ziemską. Te dwie współdziałają ze sobą, kiedy Bóg powołuje na pole bitewne. W wielu miejscach Biblii widzimy, jak działają one razem. Dla Elizeusza było to tak oczywiste, że kiedy zobaczył, iż jest otoczony przez swoich wrogów, zachował doskonały pokój, wiedząc, że w trakcie ataku był tym bardziej chroniony.

„Posłał tam konie i rydwany, i wielką armię, a oni przyszli nocą i otoczyli miasto. Teraz, kiedy sługa męża bożego wstał wcześnie i wyszedł, oto armia z końmi i rydwanami okrążała miasto. I powiedział do niego [Elizeusza] jego sługa: „Biada, mój mistrzu! Co mamy robić?”. Wtedy on odpowiedział: „Nie bój się, bo tych, którzy są z nami, jest więcej niż tych, którzy są z nimi”. Wtedy Elizeusz pomodlił się i powiedział: „O PANIE, proszę, otwórz jego oczy, by mógł zobaczyć.”. I PAN otworzył oczy sługi i ten zobaczył, a oto góra była pełna koni i rydwanów ognistych dookoła Elizeusza.” (2 Król 6:14-17).

Inny wspaniały fragment to wielki sąd na górze Babilonu:

Izajasza 13:3: „Rozkazałem Moim poświęconym, powołałem nawet moich potężnych wojowników, moich dumnie wywyższonych, by ponieśli Mój gniew. Dźwięk wrzawy na górach, jak tłumu ludzi! Dźwięk ryku królestw, narodów zebranych razem! PAN Zastępów musztruje swoją armię na bitwę. Nadchodzą z dalekiego kraju, z najdalszych krańców, PAN i Jego narzędzia gniewu, by zniszczyć całą ziemię”.

Jeszcze raz widzimy, że Bóg ma swoich wybranych, poświęconych, mężnych, odważnych ludzi, którzy służą jako narzędzia toczenia wojny. To, co tu czytamy, to nie jest byle jaka bitwa, ale walka na najwyższym poziomie oraz jej efekty, które wpływają na całą ziemię.

Bóg zawsze wysyła swoje niebieskie oddziały, by stawiły czoła wyższym hierarchiom demonicznym. To są Ci, którzy prowadzą najtrudniejszą część walki. W większości przypadków Pan pozwala, by doszło do pewnego punktu niebezpieczeństwa w ataku, a potem Jego Łaska i Jego aniołowie robią to, czego my nie byliśmy w stanie zrobić.

Jednakże, kiedy wojownik osiągnie wystarczający poziom, to mimo że jest na ziemi, Bóg może czasem dać mu zaszczyt walczenia z diabłem bezpośrednio, podczas gdy aniołowie temu wojownikowi asystują. Bardzo mało żołnierzy na ziemi miało taki przywilej i tylko Bóg może go nadać. Aby zapewnił im ten wspaniały zaszczyt, muszą zwyciężyć wiele [wcześniejszych] bitew, zdobyć odwagę i dużo doświadczenia w Panu.

Bóg pokazuje nam jedną bitwę w Księdze Objawienia, gdzie opisane jest współdziałanie dwóch armii. Zwróć uwagę, w jaki sposób głos z nieba ogłasza, kto zwyciężył. Nie mówi, że Michał i jego aniołowie zwyciężyli, lecz mówi: Oni zwyciężyli. Oczywiście „oni” to wybrani – święci Boga.

„I była wojna w niebie, Michał i jego aniołowie toczyli wojnę ze smokiem. Smok i jego aniołowie walczyli, a nie byli wystarczająco silni i nie było już dłużej dla nich miejsca w niebie. Wtedy usłyszałem głośny głos w niebie, mówiący: „Teraz zbawienie i moc, i królestwo naszego Boga, i autorytet Jego Chrystusa nadeszły, bo oskarżyciel naszych braci został zrzucony, ten, który oskarżał ich przed Bogiem dniem i nocą” (Obj 12:7-10).

Głos z nieba ogłasza, że to wojownicy zwyciężyli diabła na ziemi. Niektórzy ludzie myślą, że Boże dzieci nie mogą stawiać czoła bitwom, które są przeciwko diabłu we własnej osobie, a szczególnie w okręgach niebieskich. Ale możemy zobaczyć, że w tej wielkiej bitwie, zwycięzcami są właśnie dzieci Najwyższego.

Powiedzieliśmy w tym rozdziale, że diabeł został zwyciężony w bitwie, ale nadal działa przeciwko Kościołowi. Ponadto fakt, że moce ciemności były sprowadzone na ziemię, niekoniecznie oznacza, że zostały całkowicie wyeliminowane. Jest jednak jasne, że kiedy te moce ciemności zostały usunięte z okręgów niebieskich, straciły większość swojej siły do działania i Bóg stwierdza, że są pokonane.

5. Nasza broń jest potężna w Bogu.

Duchowa walka jest sprawą duchową. Owoc życia napełnionego Bogiem przynosi namaszczenie na walkę, a Boża łaska daje nam zwycięstwo. Są jednak osoby, które chcą walczyć, ale ignorują podstawowe zasady logiki i osobistego bezpieczeństwa, żeby tylko poprowadzić wojnę, a to niesie za sobą poważne konsekwencje.

Broń, którą On nam dał, jest potężna w Bogu, by niszczyć warownie (2 Kor 10:3-4). Zbroja, którą przywdziewamy nie jest jakąkolwiek zbroją. Biblia mówi, że jest to zbroja Boga. To nie są lekkie materiały, które po prostu mogą ulec zniszczeniu. Tym niemniej większość wojowników nie wie, jak założyć tę zbroję lub jak jej używać. Ta niewiedza doprowadza nas do cielesnych działań w bitwie.

Czytałam, że ktoś stwierdził: „Każdego ranka trzeba ogłaszać, że zakładasz całą zbroję i będziesz chroniony”. Niestety zbroja Boga nie pojawia się na nas, dlatego że zaczynamy proroczą deklarację. Używanie Jego zbroi zakłada, że w okręgach niebieskich nasza tożsamość jest niepokonanie ustanowiona w prawdzie, zbawieniu, sprawiedliwości, miłości, wierze, zwiastowaniu ewangelii i intymnej wspólnocie z objawionym Słowem Boga, z rhema Jego Słowa [patrz Efezjan 6]. Dopiero wtedy, mając taką pozycję w Chrystusie, możemy walczyć z duchowym światem.

Boża zbroja nie działa w hipokrytach, którzy są pełni fałszu i kłamstw, mimo że twierdzą, iż założyli pas prawdy. Nie działa też na ludziach niesprawiedliwych, będących w buncie czy też w plotkarzach, mimo że ich pełne jadu języki twierdzą, że założyli pancerz sprawiedliwości oraz miłości. Nie działa też na osobach, które nie mają wiary w kwestiach swoich finansów lub innych sprawach, przez co osoby te są niepokojone różnymi rodzajami strachów – mimo że proroczo ogłaszają, że mają w rękach tarczę wiary.

Wszystkie działania takich ludzi wystawiają ich na pokaz. Walczą oni w całkowitej ignorancji i używają nieskutecznej, cielesnej broni. Nie przynosi to żadnego efektu, a przypomina wystrzeliwanie strzał w księżyc lub rzucanie kamieniami w słońce.

Boża zbroja jest idealna i niezniszczalna. Jest bardzo potężna i wysoce skuteczna. Jest osiągana do stopnia, do jakiego my chcemy się w nią przemienić.

Wojownik, który walczy, przebywając w Ducha Boga Żywego, Boży mężczyzna lub kobieta ‒ to osoba napełniona prawdą, nienawidząca fałszu czy kłamstw. Jest pełna sprawiedliwości i miłości. Kocha w najbardziej niepomyślnych warunkach, w okolicznościach, które mogą być dla niego lub dla niej przeciwne. Jest kimś pełnym wewnętrznego zbawienia, świętym na wszystkich swoich drogach, nie cierpiącym każdego rodzaju zła, bezbożności. Jest to osoba pełna Bożej wiary, bo zna Boga, a Bóg zna ją. Jest osobą, która ma intymną relację z Najwyższym, życzliwą i uprzejmą relację z braćmi. Jest osobą pełną współczucia, gotową głosić we wszelkich okolicznościach.

To mężczyzna lub kobieta, którym Bóg udzielił swego autorytetu. Ich broń to nie ludzkie włócznie, ale włócznie ognia i duchowe bomby atomowe. To żołnierze działający w idealnym porządku oraz autorytecie, wykształceni w zasadach, wartościach i poddaństwie. To wojownicy wyposażeni w pokorę i łagodność, którzy łatwo są prowadzeni ręką Boga i Jego ludzi. To osoba, która nie szuka swego i która boi się Boga. Która się nie chwali, bo wie, że wszelka chwała jest wyłącznie dla Boga. To są wybrańcy Boga, wyposażeni i uzbrojeni przez Jego Ducha, którzy nie mogą zostać pokonani.

Udostępnij

Podążaj za nami na Facebook'u