en

Wyższe poziomy walki - Rozdział 6

Czy to dzieło Boga, czy też atak wroga?

„Poddajcie się Bogu. Sprzeciwcie się diabłu, a ucieknie od was. Zbliżcie się do Boga, a On zbliży się do was. Obmyjcie swoje ręce grzesznicy i oczyśćcie swoje serca ludzie o rozdwojonym umyśle” (Jak 4:7,8 NSRV)

 

A. Walka duchowa wystawia nas na Sprawiedliwość Boga i Jego chwałę.

Nie możemy mówić o wojnie na wyższych poziomach bez brania pod uwagę, że każda bitwa zaczyna się przed Bożym tronem. Bóg dokładnie określa czasy wojennych starć w niebiosach. To nie my decydujemy o czasach i porach – wszystko zależy tylko od Niego. Walka duchowa jest głęboko powiązana z ustanawianiem Jego Sądu i Jego Sprawiedliwości.

Wojna zawsze jest sądem, na który Bóg pozwala, aby:

1.      Przynieść wyzwolenie tym, którzy są gnębieni.

2.      Ukarać lub zniszczyć gnębicieli.

3.      Ustanowić Bożą sprawiedliwość.

Istnieją duchowe podstawy prawne, które zaczynają działać, aby ustanowić Jego Sprawiedliwość. Tworzą one fundament, na którym Bóg może ją założyć. Podstawową kwestią istotną z Bożej perspektywy jest to, by Jego Sprawiedliwość była ustanowiona na terytorium, by cała dobroć Jego Królestwa mogła się manifestować.

„PAN rządzi. Niech ziemia się cieszy. Niech raduje się wiele wysp. Chmury i gęsta ciemność Go otaczają, sprawiedliwość i prawo są fundamentem Jego tronu. Ogień idzie przed Nim i pali wszystkich Jego przeciwników dookoła. Niebiosa ogłaszają Jego sprawiedliwość i wszystkie ludy widzą Jego chwałę .” (Ps 97:1-3 i 6)

W tym psalmie widzimy podstawową zasadę, która pomaga nam zrozumieć sposób, w jaki Bóg przejmuje inicjatywę w walce i występuje przeciwko swoim wrogom. Kiedy wchodzimy w walkę, przede wszystkim szukamy manifestacji Bożego tronu w danym miejscu, a to wymaga wejścia we wstawiennictwo i post oraz podniesienia przez świętych głosu [w uwielbieniu]. Za każdym razem gdy On słyszy szczery, pełen mocy głos swego ludu zaczyna objawiać swój tron prorokom. Później, kiedy to już nastąpi, zbliżamy się do Niego i możemy Go prosić o osądzenie naszych wrogów.

W przypadku wyzwolenia Izraela z rąk egipskich faraonów Bóg czekał, aż zło Amorejczyków osiągnie swoje apogeum. To był wyznaczony czas na przyniesienie sądu. Słyszał wołanie przez 400 lat i w określonym momencie objawił się Mojżeszowi w płonącym krzewie.

Wtedy PAN powiedział mu: „Wiedz, że na pewno twoi potomkowie będą obcymi w kraju, który nie będzie ich, będą w niewoli, źle traktowani przez czterysta lat. Ale Ja ukarzę naród, któremu będą służyć jako niewolnicy, i następnie odejdą stamtąd z wielkim majątkiem. Dopiero w czwartym pokoleniu wrócą tu twoi potomkowie, bo grzech Amorejczyków, jeszcze nie osiągnął pełnego wymiaru.” (I Mojż 15:13-14,16).

Niesamowicie ważne jest rozumieć, że nim wejdziemy w jakąkolwiek bitwę albo musimy się spotkać z Bożą chwałą i Jego Tronem, albo mieć objawienie Anioła Pana. Nauczyłam się, że zawsze musimy podchodzić do walki z bojaźnią Bożą i drżeniem przed Bogiem.

Gdy mamy świadomość, że niezaspokojona jest jakaś podstawowa potrzeba albo czujemy obecności straszliwej, złej mocy w pewnym miejscu, bywa, że rzucamy się w walkę bez namysłu [zaczynamy gromić diabła]. Jednak zasadniczą sprawą jest czekać na Boga [trwać w uwielbieniu pomimo okoliczności], a dopiero wtedy, gdy Jego chwała się objawi, będziemy mieć pewność, że rozpoczęcie bitwy jest bezpieczne.

Bóg chce nam dziś powierzać narody. To jest czas wielkiego żniwa i wielkiego wyzwolenia na całej ziemi. Ale pomimo tego, to Bóg jest Królem i najwyższym dowódcą swych oddziałów. Przed przejęciem Ziemi Obiecanej Jozue miał nadprzyrodzone spotkanie z Księciem Bożych Zastępów.

„I stało się, kiedy Jozue był obok Jerycha, że podniósł swoje oczy i spojrzał, a oto stał naprzeciwko niego człowiek z wyciągniętym mieczem w dłoni. Jozue podszedł do niego i powiedział: „Jesteś dla nas czy dla naszych przeciwników?”. Odpowiedział: „Ani jedno, ani drugie. Przyszedłem jako dowódca Zastępów PANA.”. I Jozue upadł na twarz, pokłonił się i powiedział: „Co mój Pan ma do powiedzenia swemu słudze?”. Dowódca Zastępów PANA powiedział Jozuemu: „Zdejmij sandały ze swoich stóp, bo miejsce na którym stoisz jest święte”. I Jozue tak zrobił.” Jozuego 5:13-15

W powyższym cytacie widzimy coś więcej niż tylko ukazanie się Księcia, czyli manifestację osoby Syna Bożego-Jezusa poprzedzającą Jego wcielenie. Widzimy też to nieokreślone „Ani jedno, ani drugie” w Jego odpowiedzi.

Rick Joyner, Boży prorok, pisze w swojej książce „Ostatnia Bitwa”, co Jezus mu powiedział: „Kiedy Ja sądzę, nie robię tego po to, by potępić lub usprawiedliwić, ale by zaprowadzić sprawiedliwość. Sprawiedliwość może być odnaleziona tylko w jedności ze Mną. Sprawiedliwy osąd to przyprowadzić człowieka do jedności ze Mną. Kiedy się ukazałem Jozuemu jako Dowódca Zastępów, ogłosiłem, że nie jestem ani dla niego, ani dla jego wrogów. Nigdy nie przychodzę, aby opowiedzieć się po czyjejś stronie. Kiedy przychodzę, to po to, by zwyciężyć [i ustanowić sprawiedliwość]. Ukazałem się jako Dowódca Zastępów, nim Izrael wkroczył do Ziemi Obiecanej. Kościół ma właśnie wejść w swoją Ziemię Obiecaną i ja znów się objawię jako Dowódca Zastępów. Kiedy to zrobię, usunę wszystkich, którzy narzucają coś swoją siłą. Moi ludzie stają przeciwko sobie. Moja Sprawiedliwość nie zajmie strony w ludzkich konfliktach – nawet konfliktach moich własnych ludzi. To, co robiłem w Izraelu, robiłem także dla ich nieprzyjaciół, nie przeciwko nim. Tylko dlatego że patrzysz z ziemskiej, doczesnej perspektywy, nie widzisz Mojej Sprawiedliwości. Musisz widzieć Moją Sprawiedliwość, by chodzić w Moim autorytecie, bo Sprawiedliwość i Prawo są fundamentem Mego tronu.” (patrz Psalm 97:2 – przyp. red.).

Dlatego niezbędnym wymaganiem dla każdego, kto bierze udział w walce, jest być obrzezanym w duchu i uświęconym. Trzeba też zauważyć, w jaki sposób te same słowa zostały powiedziane do Mojżesza i Jozuego przed wielkim sądem ich wrogów: „Zdejmij sandały ze swoich stóp, bo ziemia na której stoisz jest ziemią świętą”. (Zdjęcie sandałów symbolizuje całkowite poddanie się, odrzucenie świata i przyjęcie Bożych warunków. – przyp. red.). To tak jakby Bóg we własnej osobie włączył swoich wybranych w pełnię swojej chwały, w swą Świętość, by móc zniszczyć swoich wrogów. To jest właśnie manifestacja Jego tronu. To jest miejsce Jego rządów i miejsce, skąd przychodzi rozkaz wykonania Jego woli. Później zobaczymy jak Boża chwała i Jego Sprawiedliwość są głęboko powiązane z niszczeniem gnębicieli. Ta sama zasada działa podczas Sądu przeciw wielkiemu Babilonowi w Księdze Objawienia.

„Po tych rzeczach zobaczyłem innego anioła zstępującego z nieba, mającego ogromny autorytet, a Ziemia była oświetlona jego chwałą. I zawołał potężnym głosem, mówiąc „Obalony! Obalony jest wielki Babilon! Stał się siedliskiem demonów i więzieniem każdego ducha nieczystego oraz więzieniem każdego nieczystego i znienawidzonego ptaka. „Z tego powodu w jednym dniu nadejdą jej plagi, zaraza i żałoba, i głód, i będzie pogrzebana ogniem, bo Pan Bóg, który ją osądza, jest mocny.” (Obj 18:1-2,8)

Widzimy tutaj Anioła Jego Chwały przychodzącego rozpocząć potężny Sąd przeciw Wielkiej Nierządnicy.

Przez powyższą zasadę usiłuję pokazać, że w walce duchowej nie możemy po prostu prosić o zemstę na naszych wrogach. Nie możemy działać bez zrozumienia jak działa Jego Chwała, Sąd i Sprawiedliwość. Bóg nie zniszczy naszych wrogów, nie wystawiając wcześniej nas samych na Jego Sprawiedliwość i Chwałę.

Boża objawiająca się Chwała jest siłą niszczącą, pokonującą wroga i niszczącą w trakcie walki diabelskie moce. Jest ona tak niesamowicie święta, że każdy brud jest w jej obecności palony i niszczony w kawałki. Nie myśl, że diabeł, jeśli tylko chce, może podejść blisko do Bożej promieniującej chwały – nie może.

Dlatego Pan przygotowuje armię prawdziwie zanurzoną we wspaniałą potęgę Jego Obecności. Kiedy Bóg podniósł nas do walki na strategicznych poziomach terytorialnych, nie było praktycznie nikogo, kogo moglibyśmy naśladować, od kogo moglibyśmy się uczyć. Byliśmy pionierami w rzeczach, których oko nie widziało, ucho nie słyszało, ani które nie dotarły do serca ludzkiego.

Na początku to powołanie wymagało potężnych kroków posłuszeństwa, które czasami dawały wrażenie skakania ze skały w przepaść i mieliśmy tylko nadzieję, że Bóg będzie czekał z otwartymi ramionami, aby nie pozwolić nam spaść. Teraz zdaję sobie sprawę z wielu błędów, które popełniłam, ale jestem wdzięczna Bożej łasce i miłosierdziu, że zostaliśmy wyszkoleni na „czoło” potężnej Armii, którą On chce podnieść.

W miarę trwania Bożego treningu, wzrastały oczekiwania względem nas. Bóg stawał się bardziej wymagający i mniej pobłażliwy. Za błędy, które wcześniej popełnialiśmy, zaczęliśmy być upominani. Zostaliśmy poddani dyscyplinie tak, by wiedzieć, jak później trenować innych.

Zaczęłam sobie zdawać sprawę, że jest coś, co dzieje się systematycznie, po każdej bitwie. Podczas walki byliśmy napełnieni przez bardzo potężne światło. To światło było Bożą mocą, która pozwalała nam zwyciężyć. Później, pod koniec każdej bitwy, to samo światło zwracało się ku nam i otwarcie ukazywało nasz grzech oraz każde niewłaściwe motywacje, które mogliśmy mieć. Kiedy wracaliśmy z bitwy nic nie mogło pozostać w ukryciu. To tak jakbyśmy byli wystawiani na światło Bożych reflektorów. To było tak silnie oczywiste, że poziom świętości musiał zacząć funkcjonować według „ściśle wojskowego porządku”.

Zdałam sobie również sprawę, że stopień zaciętości walki, a także i sił terytorialnych był proporcjonalny do stopnia manifestującej się Chwały Bożej.

Następnie zdałam sobie sprawę, że nie miało to związku tylko z walką przeciwko wrogom Boga, ale też z tym, że my sami byliśmy wystawieni na ten sam stopień Chwały, której Bóg używał, żeby przez wzgląd na nas walczyć. Światło ukazuje, ale Chwała pali.

Bóg uświęcał nas we wspaniały sposób, który równocześnie był bardzo bolesny. Nasze spotkanie z Bożym reflektorem (jak ja to nazywam) pozwoliło nam zobaczyć w nas złe nastawienia i te błędy, które przedtem trudno było zauważyć. Pozwoliło nam również pokutować i wyznawać nasz grzech.

Chwała była doświadczeniem intensywnego ognia. Z jednej strony Bóg osądzał naszych wrogów, z drugiej przeprowadzał nas przez straszne próby palącego oczyszczenia. Cena walki stała się niesamowicie wysoka, ale Chwała objawiała też Jego Wspaniały Majestat.

Często widzieliśmy Boga twarzą w twarz i wielokrotnie byliśmy brani na niebiosa. Chwała dalej łączy nas w jedno z Nim. Rozmowy, które teraz prowadzę z moim Ukochanym Nauczycielem i Królem są pełne, zachwycające. Nie wymieniłabym tych niebieskich skarbów za nic. Bóg napełnił mnie wielkim zrozumieniem i mądrością, przez co naprawdę wiem, że kiedy Bóg prowadzi wojnę, diabeł nie jest w stanie kontratakować. Kiedy Wspaniała Chwała Najwyższego jest wyzwolona na terytoria nieprawości, wierzcie mi, szatan nie może wystąpić przeciwko Jego niszczącej Obecności. Jak powiada Pismo:

„Poddajcie się Bogu. Sprzeciwcie się diabłu, a ucieknie od was. Zbliżcie się do Boga, a On zbliży się do was. Obmyjcie swoje ręce grzesznicy i oczyśćcie swoje serca ludzie o rozdwojonym umyśle” (Jak 4:7,8 NSRV)

Jak myślisz, co zrobi szatan, kiedy będzie osądzany przez Bożą Chwałę? Pamiętaj, że za każdym razem gdy ty się mu sprzeciwiasz, on po prostu ucieka. Mówię szczerze – ostatnią rzeczą, jaką on chce zrobić, to kontratakować.

Uważaj natomiast, kiedy walka jest z ciała! Wtedy na pewno będą wielkie kontrataki. Ponadto, mierzymy się wówczas nie tylko z tym, co diabeł może zrobić po walce, ale też z tym, co może zrobić sam Bóg. Czasami musimy się pogodzić ze stratami osobistymi i materialnymi, żeby wszystkie Boże błogosławieństwa i Boża sprawiedliwość mogła się objawić w naszym życiu. Dzięki temu możemy dostrzec wszystkie kręte ścieżki w naszym życiu, których w innym przypadku nie bylibyśmy w stanie zauważyć.

Pamiętam, że kiedyś, zaraz po walce, straciłam mojego najlepszego przyjaciela. Byłam pogrążona w smutku. Ale przez kolejne miesiące Bóg mi pokazywał jak moja przyjaźń psuła moje przeznaczenie w Nim. Teraz mój przyjaciel jest z Panem, a ja mam się dużo lepiej niż przedtem. Niektórzy powiedzieliby, że to ofiara wojny i atak szatański, ale prawda jest taka, że to było Boże uwalniające dzieło i Jego droga do ulepszenia naszego życia.

Jako istoty ludzkie bardzo polegamy na namacalnych światowych rzeczach i wygodach życia. Często widzimy ludzi, którzy wielbią swój majątek i rodziny. Ich dzieci i/lub małżeństwo są umieszczone w ich życiu przed Bogiem. Ich szczęście jest zależne wyłącznie od nich samych. Bóg musi wtedy potrząsnąć tymi fundamentami, aby mieć możliwość doprowadzenia ich do wypełnienia większych powołań i zabrania ich na głębsze poziomy Jego Chwały. To jest dzieło Boga – nie diabła. I jest wywołane Jego miłością do nas.

Raz, kiedy wracaliśmy z potężnej bitwy, jedna z moich głównych wojowniczek usłyszała diagnozę raka macicy. Ta kobieta miała wcześniej męża, który ją wykorzystywał i zdradzał, co ją ciężko emocjonalnie zraniło. Przebaczyła mu na poziomie swojego umysłu, ale choroba spowodowała, że zaczęła mocniej badać swoje serce, aby być w stanie pokonać raka.

Podczas procesu uzdrowienia, Bóg poprowadził ją w niewyobrażalne głębie jej duszy, aż była w stanie całkowicie przebaczyć swojemu mężowi. Bóg uzdrowił każdą ranę emocjonalną związaną z jej życiem seksualnym, która wpływała na jej łono przez jej byłego męża. W rezultacie mogła przezwyciężyć chorobę i rozwinęła w sobie również potężne serce, które było w stanie stawić czoła potężnym bitwom duchowym. Dzisiaj prowadzi potężną służbę, pomagając setkom ludzi, którzy są związani przez narkotyki, świat przestępczy i czary. Ta kobieta o wielkiej odwadze została wystawiona na Bożą Chwałę i wyszła świecąc.

Dzięki tym intensywnie „straszliwym, cudownym i oczyszczającym” doświadczeniom, jesteśmy w stanie osiągnąć rangę pozwalającą na walkę w okręgach niebieskich. Autorytet jest osiągany i wyrabiany przez ogień. To jest teologiczna pozycja Chrystusowego zwycięstwa. Nie ma potężniejszej chwili, niż gdy Bóg bierze cię za rękę i mówi:

„Oto stoję pod drzwiami i pukam, jeśli ktoś usłyszy mój głos i otworzy drzwi, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną.” (Obj 3:20)

Bóg zapewni tę nagrodę tym, którzy zwyciężają – którzy wychodzą z letniego stanu mierności i konformizmu, w którym był kościół w Laodycei.

Kościół woła do Boga aby się objawił i przyniósł Sąd na swoich wrogów. On na pewno przyjdzie, aby ustanowić swą Sprawiedliwość wśród narodów, ale najpierw musi nas poddać ogniowi swojej Chwały.

„Oto poślę Mojego posłańca i on oczyści drogę przede Mną. I Pan, którego szukacie, nagle przyjdzie do swej świątyni, a posłaniec przymierza, w którym macie upodobanie ‒ oto On nadchodzi,” mówi PAN Zastępów. Ale kto może znieść dzień Jego przyjścia? I kto będzie mógł stać, kiedy On się pojawi? Bo On jest jak oczyszczający ogień i jak mydło folusznika. Zasiądzie jako odlewacz i oczyszczacz srebra. Obmyje synów Lewiego i oczyści ich jak złoto oraz srebro, aby mogli w sprawiedliwości przedstawić ofiary PANU. Wtedy ofiary Judy i Jeruzalemu będą się podobały PANU jak w dniach dawnych, w poprzednich latach. „Wtedy zbliżę się do ciebie, żeby dokonać osądu i będę szybkim świadectwem przeciwko czarownikom, i cudzołożnikom, i tym, którzy przysięgają fałszywie, i tym, którzy gnębią najemnika, wdowę i sierotę, i którzy odwracają się od obcego i nie boją się Mnie”, mówi PAN Zastępów” (Mal 3:1-5)

 

B. Czy diabeł naprawdę może kontratakować, kiedy wojna już została wygrana przez Boga?

W poprzednich akapitach powiedziałam, że diabeł nie może kontratakować, kiedy bitwa jest wygrana przez Boga. Gdziekolwiek idę zawsze spotykam się z pytaniem: „Jeśli rozpoczniemy walkę, to jak się obronimy przed kontratakiem?”

Jeżeli zaczniemy dogłębnie studiować tę sprawę w Biblii, która jest kotwicą naszego fundamentu duchowego, zobaczymy, że nie ma ani jednej bitwy, w której Bóg zapewnił zwycięstwo nad wrogami, a w której przeciwnik był w stanie powstać i kontratakować.

Zwycięstwo było zawsze osiągane kiedy:

1.      Bóg przemówił do swych Proroków, że wydaje swoich wrogów w ręce Jego armii.

2.      A kiedy boży ludzie stali w posłuszeństwie i świętości.

Za każdym razem gdy Bóg wygrywał wojnę, wróg był całkowicie pokonany i rozbity. To nie to, co możemy zobaczyć dziś w kinie, w horrorach, gdzie zabójcę mogą postrzelić wiele razy, a wstaje jakby nic się nie stało. Tak bywa tylko w hollywoodzkich filmach – duchowy świat taki nie jest. Kiedy Bóg wygrywa bitwę, zwycięża raz na zawsze.

Tak samo jest w świecie rzeczywistym. Kiedy wojna jest wygrana, strona przegrana jest całkowicie pokonana. Wystarczy przyjrzeć się historii. To nie oznacza, że już nie będzie żadnych konfliktów w przyszłości. Będą inne konflikty wojenne, w innych warunkach i z innymi ludźmi biorącymi udział w konflikcie.

Kiedy z kolei analizujemy w Biblii wojny, które Izrael przegrał, znajdujemy następujące przyczyny niepowodzenia:

1.      Walczyli swoją własną siłą, bez radzenia się Boga.

2.      Bóg wcześniej ogłosił ich klęskę, a wojny były Sądem skierowanym przeciw Izraelowi.

3.      Ktoś dopuścił się nieposłuszeństwa podczas wojny i Bóg oddalił się spośród walczących.

4.      Dokładnie raz widzimy, że wróg złożył ofiarę ze swoich pierworodnych i Izrael wycofał się z bitwy, ale bez strat w swoich szeregach. (2 Król 3)

C. Ataki podczas prowadzenia konfliktów.

Zdecydowanie wierzę, że diabeł nie może kontratakować podczas walki, jeśli jesteś zanurzony w Bożą Chwałę. Inną jednak sprawą jest atak w czasie bitwy lub przygotowania do bitwy.

Podczas moich doświadczeń w wielu bitwach widziałam, jak diabeł atakuje przed walką. Robił, co tylko mógł, aby nas przekonać, że nie powinniśmy angażować się w potyczkę. Dokładnie na etapie przygotowawczym, kiedy Boża Chwała się jeszcze nie objawiła, następuje moment, w którym diabeł zaczyna wysyłać strzały.

Nasz stan emocjonalny przed walką często jest jedną z najtrudniejszych części bitwy. Potem, kiedy do boju wkracza Bóg i Jego aniołowie, to samo w sobie zaczyna być wspaniałym przeżyciem. Oczywiście, czasem walka jest wycieńczająca i wymaga niesamowitej wytrwałości oraz wiele odwagi, ale zawsze jest to doświadczenie pełne chwały.

Możemy znaleźć się pod atakiem od samego początku walki aż do samego końca. Uważam jednak, że kiedy pozostajemy zanurzeni w Jezusie, pod objawioną Chwałą Jego Majestatu, nie będziemy w żaden sposób dotknięci. Czasami podczas walki, Boża objawiona Chwała jest tak potężna, że wrogowie w końcu atakują siebie nawzajem [jest chaos w szeregach wroga], a wszystko, co my robimy, to uwielbiamy Boga.

Na początku musimy zwyciężyć bitwę wiary i wytrwałości. To naprawdę poziom wstępny, na którym Bóg przygotowuje swoją armię. Tu mamy do czynienia bezpośrednio z Bogiem. On nas doprowadzi do porządku i umieści na pozycjach autorytetu, żeby nas uzdolnić do zwycięstwa, za każdym razem gdy bitwa wymaga pełnej zbroi bożej i całej Jego mocy na nas. Bóg umieści nas w treningowych koszarach wojskowych przed walką na wysokim poziomie, a ci, którzy nie zdadzą testów, okażą się słabo przygotowani do bitwy.

Kiedy przygotowywaliśmy się do wspinaczki na Mount Everest, ćwiczyliśmy wspinaczkę wysokogórską i trenowaliśmy fizycznie. Stawiliśmy również czoła długotrwałej bitwie, w której musieliśmy trwać w wierze, wierząc, że Bóg zapewni fundusze konieczne na wyprawę, a które sięgały setek tysięcy dolarów.

Pomoc finansowa jest czymś normalnym dla wielu ludzi, kiedy ktoś chce wypromować kampanię ewangelizacyjną, ale wspinaczka górska to nie to samo. Wymagało to od nas potężnej wiary. Oprócz tego wszystkiego diabeł trapił mnie dolegliwościami serca, z którymi musiałam walczyć, podczas naszych treningów wspinaczki. Straszyły nas wszystkie rodzaje duchów, które usiłowały sprawić, żebyśmy odstąpili od tego pomysłu. Potworna fala sprzeciwu urosła przeciwko mnie nawet wewnątrz Ciała Chrystusa, ale na szczęście Bóg przejął nad tym kontrolę.

Prawda jest taka, że kiedy w końcu dotarliśmy do Nepalu, by rozpocząć bitwę, byliśmy w stanie uwierzyć w każdy rodzaj cudu. Byliśmy w stanie skonfrontować się z każdym atakiem, ponieważ nasza wiara stała się nie do zgaszenia.

Na lodowcach próbowali nas zabić „chods”, wykorzystując różne okazje w miejscach, gdzie mieliśmy nasze obozy, ale nie byli w stanie nas dotknąć. Są to, według badań George’a Otisa Jr., najbardziej niebezpieczni i najpotężniejsi czarownicy na powierzchni ziemi.

Jeden z naszych żołnierzy zaczął cierpień na chorobę wysokościową, kiedy doszliśmy na wysokość 5 800 metrów. Walczyliśmy całą noc, starając się ocalić jego życie, podczas gdy był umieszczony w wysokościowej kabinie ciśnieniowej, aż osiągnęliśmy objawienie się Bożej mocy. Wyszedł z tego zwycięsko, choć musiał zejść na wysokość 4 000 metrów i pójść do obozu wstawienników nas ochraniających, kierowanego przed Doris Wagner.

Nim doszliśmy do naszego miejsca docelowego, diabeł wysłał straszny, śmiertelny atak. Potężna lawina zeszła prosto na nas i oberwało się pół góry. Ale boża ręka cudownie się zamanifestowała ‒ nagle ogromna szczelina lodu otworzyła się przed nami i pochłonęła lawinę, nie pozwalając jej nas dotknąć w najmniejszy sposób. Chwała Bogu!

Całą książkę zajęłoby wymienianie wszystkich ataków diabła i jak Jezus je jeden po drugim niszczył.

Co staram się przekazać, to, że walka wymaga wiary, wytrwałości, zrozumienia, świętości, dużo odwagi i całkowitego poddania się Bogu ‒ aż do śmierci.

Skutki walki nie zawsze są widoczne od razu. Ale nie ma nic bardziej wynagradzającego niż zobaczyć rezultaty i ujrzeć jak całe miasta przyjmują ewangelię, zostają zanurzone w przebudzeniu i wypełniają się Chwałą Bożą objawiającą się w najciemniejszych miejscach na ziemi.

D. Walczyliśmy w okręgach niebieskich i zwyciężyliśmy.

Bóg zdecydowanie powołuje swoich wiernych i wybranych do walki w bitwie czasów ostatecznych, by zobaczyć, jak narody są uwalniane. Walczyliśmy i zwyciężyliśmy. Walka jest prawdziwa i niebezpieczna, ale warta prowadzenia, byśmy mogli wyprowadzać jeńców na wolność.

Nie potrzebujemy być super-dojrzali w sprawach duchowej armii, by móc uczestniczyć w bitwach na tych poziomach. Jednakże, podstawową rzeczą jest robienie wszystkiego we właściwym porządku i przy spełnianiu wszystkich wymagań wspomnianych w tej książce. Odpowiednia ochrona oraz właściwa strategia są decydujące. Boża Łaska wyposaży cię we wszystko, co potrzebujesz i będzie prowadziła do perfekcji, aż staniesz się wielkim wojownikiem.

„Prawdziwi odważni Jahwe”, jak Bóg ich nazywa w Izajasza 13, to ci, którzy są poświęceni dla Jego Chwały. Są to w sercu Boga bardzo wyjątkowi ludzie. Być w stanie walczyć dla Najwyższego Majestatu we Wszechświecie i walczyć u Jego boku, to jeden z największych przywilejów, które możemy starać się osiągnąć. Wojownicy Boga są ludźmi, których On może poprosić o zrobienie wszystkiego, za każdą cenę. Są oni prawdziwą Oblubienicą Baranka, dla której przygotowane są wielkie nagrody.

Głęboka, intymna wspólnota z Nim oraz nasze nieprzerwane uwielbienie są istotne w naszym rozwoju i naszym kształtowaniu się jako części Bożej Armii.

Chcę zachęcić wszystkich odważnych Bożych ludzi, by parli naprzód. Tych ludzi, których priorytety nie leżą w materialnych wygodach i majętnościach tego świata, ale w Bogu. Zachęcam, byśmy razem podnieśli sztandar Jego Armii i pomogli trenować tysiące żołnierzy, którzy na nas czekają.

Są prawdziwi wojownicy na całym świecie, którzy mogą być niezauważani przez swoje kościoły. Ich serce bije mocno, bo pragną zobaczyć, jak ich miasta stają się wyzwolone. Szukają napełnionych duchem odważnych ludzi, którzy mogliby stać się dla nich wzorem do naśladowania i tak pomogli im osiągnąć nowe poziomy. Odwróćmy fale strachu, które zatrzymały boże dzieci i pokażmy Kościołowi prawdziwą, niezawodną moc Boga.

„Bo Bóg nie dał nam ducha nieśmiałości, ale ducha mocy, miłości i samodyscypliny” (2 Tm 1:7)

 

Koniec

Udostępnij

Podążaj za nami na Facebook'u